Lrc Player

Puzzle

Słoń
[04:13.47]·
This lyric sheet isn't paired with a song yet, so lines are shown but won't sync or seek.

[00:29.71] Wymieszane narko z alko, hardkor, czystki w baniach

[00:32.71] Ucieczka przed samotnością, jakieś dziwki w barach

[00:34.95] Często na własne życzenie był mi bliski dramat

[00:37.95] Dziś powyciągałem wnioski z tamtych blizn i złamań

[00:40.46] Umiem zniszczyć, skłamać i wiem czym jest honor, pizdo

[00:43.70] A mosty, które palę, oświetlają moją przyszłość

[00:45.96] Niech łuny co noc błyszczą, to dla mnie żadna strata

[00:48.95] Jebać tych, którzy widzą we mnie tylko mój awatar

[00:51.70] Z własnej winy w tarapatach, młody głupi Wojtek

[00:54.46] Najebany w sztok gdzieś pod klubem darłem mordę

[00:56.95] W którą sobotę lub piątek zgarnąłem tęgi wjeb

[00:59.71] A los śmiał mi się w oczy jak te świnie z angry birds

[01:02.20] Leciała mi z gęby krew, czułem się w chuj żałośnie

[01:05.21] Jestem zwykłym gościem, żaden ze mnie zapaśnik czy bokser

[01:08.20] I wiem, że na własną prośbę dostałem wpierdol

[01:10.70] Bo żyłem w przekonaniu, że znam kod na nieśmiertelność

[01:13.64] Bo każdy mędrzec jest czasem zwykłym głupcem

[01:16.39] A słowa największego z mówców bywają puste

[01:18.65] Nim urwie się mój hejnał i bezpowrotnie usnę

[01:21.64] Układam na bitach mój własny świat jak puzzle

[01:35.46] Żaden ze mnie matematyk ani Maradona w piłce

[01:37.96] Choć nie były mi obce zdarte podeszwy i sińce

[01:40.71] Wolałem latać z gołym tyłkiem wystającym z shortów

[01:43.46] Bo lepszy był ze mnie błazen niż orędownik sportu

[01:45.95] W pracy mówili "Wojtku, po co ci ten hip-hop?"

[01:48.95] Szczeniackie marzenia w zderzeniu ze światem znikną

[01:51.46] Mogłem odpuścić wszystko, nie przelewać słów na kartki

[01:54.20] Gdybym wierzył w siebie tak jak oni we mnie, byłbym martwy

[01:56.61] W garści chudy portfel, brzęczy trochę drobnych

[02:00.11] Pierwszy mixtape i solówkę pisałem na starej Nokii

[02:02.60] Chciałem podbić całą polską scenę w stylu Cezara

[02:05.36] Szybkie wejście z buta veni, vidi, wypierdalać

[02:08.11] Żyje tym nadal składam historie do rytmu

[02:10.60] Jak cię wkurwia to, co widzisz, to po prostu sobie oczy wydłub

[02:14.11] Chłystku, chcesz mnie zatrzymać? Śnisz

[02:16.11] Prędzej odwrócisz do góry nogami grecki krzyż

[02:19.11] Bo każdy mędrzec jest czasem zwykłym głupcem

[02:21.36] A słowa największego z mówców bywają puste

[02:24.11] Nim urwie się mój hejnał i bezpowrotnie usnę

[02:26.85] Układam na bitach mój własny świat jak puzzle

[02:41.11] Te wszystkie negatywne myśli to niepotrzebny balast

[02:43.60] Puszczam je w siną dal jak trumny na morskich falach

[02:45.86] I okłamałbym cię, mówiąc, że nie wiem czym jest marazm

[02:48.85] I że nie byłem nigdy blisko, żeby się załamać

[02:51.36] Lata temu w podstawówce nauczyciel od fizyki

[02:53.86] Stał nade mną, drąc japę, że w przyszłości będę nikim

[02:56.85] Że skończę na ulicy, już nic ze mnie nie będzie

[03:00.10] Niestety nie dożył chwili, aby skumać, że był w błędzie

[03:02.35] Ten stary belfer zawsze był bałaganiarzem

[03:05.10] A w przeddzień śmierci wyczyścił swój gabinet i klasę

[03:07.86] I słyszałem, że niektórzy ludzie czują, kiedy umrą

[03:10.35] Minął taki szmat czasu, a ja myślę o tym w kółko

[03:13.10] W pokoju półmrok, nie śpię już od dwóch godzin

[03:16.11] Życie bywa czasem ciężkie, więc nie będę mu słodzić

[03:19.35] Słońce powoli znów wschodzi nad zaspanym miastem

[03:21.86] *Czwarta rano piętnaście siedzę piszę i nie zasnę*

[03:24.61] Bo każdy mędrzec jest czasem zwykłym głupcem

[03:27.35] A słowa największego z mówców bywają puste

[03:29.60] Nim urwie się mój hejnał i bezpowrotnie usnę

[03:32.36] Układam na bitach mój własny świat jak puzzle

[03:34.89] Nie słucham rad tych którzy mówią że czas zawracać

[03:37.88] Come on feel it – tą samą drogą – mijają lata

[03:40.38] Puzzle, niby je znasz – dobrze wiesz kto je ułożył

[03:43.39] Życie jest walką – od dnia moich narodzin