Labirynt
[00:14.02] Dziś gubię się w labiryncie wniosków
[00:15.91] Stoję gdzieś po środku, moich bożków pytam gdzie mam iść
[00:19.91] A na każdym rogu czyha potwór
[00:22.16] Muszę dusić w zarodku cały strach i przed siebie dalej iść
[00:26.41] Co dzień zaczynam to od początku
[00:29.16] Walczę ze sobą w środku. mija kolejna noc, kolejny świt
[00:32.92] I nie znam wyjścia z tego labiryntu
[00:35.41] Ręce do modlitwy składam i krzyczę „panie, pozwól żyć!”
[00:40.42] I zawsze chciałem czegoś więcej
[00:42.67] Ale gdy upadłem moje serce w końcu pękło na pół
[00:46.66] Nie ulało kropli krwi na szczęście
[00:49.41] Ale na nieszczęście z pęknięcia wysypało cały lód
[00:52.91] ślizgam po nim się chcąc złapać szczęście
[00:55.16] Pytam gdzie mogę wszędzie, czy chociaż widział je bóg?
[00:59.41] Mapy nie mam, kompas mówi „nie chcę”
[01:01.92] Została intuicja. ona jedyna popycha mnie w przód
[01:06.56] Dziś gubię się w labiryncie wniosków
[01:08.82] Stoję gdzieś po środku, moich bożków pytam gdzie mam iść
[01:13.06] A na każdym rogu czyha potwór
[01:15.21] Muszę dusić w zarodku cały strach i przed siebie dalej iść
[01:18.71] Co dzień zaczynam to od początku
[01:21.95] Walczę ze sobą w środku. mija kolejna noc, kolejny świt
[01:25.96] I nie znam wyjścia z tego labiryntu
[01:28.71] Ręce do modlitwy składam i krzyczę „panie, pozwól żyć!”
[01:35.71] Biorę co mam i już nie chcę więcej
[01:38.46] Wiem, że jednością jestem ze wszystkim co jest teraz i tu
[01:42.71] łzy rzeką życia gorącą jak serce
[01:45.46] Płyną gdy uzewnętrznię moje szczęście mój smutek , strach i ból
[01:49.21] Płynę razem z nią odpuszczam co przeszłe
[01:51.71] Widzę coraz częściej, że wszędzie jest mego stwórcy ruch
[01:55.96] Mapy nie trzeba i kompasu też nie
[01:58.21] Została intuicja ona jedyna popycha mnie w przód
[02:02.46] Daj mi być wyżej, wyżej, wyżej, wyżej, wyżej
[02:05.46] Wyżej, wyżej, wyżej, lecieć do gwiazd
[02:07.85] Daj mi być wyżej, wyżej, wyżej, wyżej, wyżej
[02:11.86] Choć na jedną chwilę opuścić zależności świat
