Blackout
[00:17.54] Mieliśmy tazosy i żółte simensy, byliśmy młodzi i piękni
[00:19.52] Jedliśmy nic, albo mało, z domu wyganiała nas piłka i błękit
[00:21.28] Koszulki Kluiverta, Zidana i Figo, Bomfunk Mc's na okrągło
[00:22.52] Lata przed pasją, co tętni, Ty Cola czy Pepsi?
[00:23.78] Ja chciałem mieć włosy jak Songo
[00:28.77] Graliśmy w bale za blokiem, pamiętam
[00:30.27] Jak rzucałem jabłkami w okna
[00:32.28] Śmialiśmy się, jak ktoś był mniejszy, a parę lat później już nie było ziomka, to koszmar
[00:36.28] W salonie gier na Wrocławskiej, jak było dwa złote to grało się stale
[00:39.78] A głównie to grali tam starsze chłopaki, a my zajarani wpatrzeni w ekrany
[00:43.27] Kupowało się piłkę nożną, a dupy trzynastkę i Bravo
[00:46.56] I biły Ci brawo, jak umiałeś huśtawkę z jojo i wkręcałeś pierwszy farmazon
[00:51.54] Ty daj mi się wpisać do jej złotych myśli, bo mam ich tyle, że nie śnisz
[00:55.34] Z rana na basen, a wieczorem „Kiepscy”, ściepa po 50 groszy na Laysy
[00:58.53] Do szkoły w halówkach i najlepiej dresy, jak bułki w sklepiku, to klasyk
[01:02.03] No dobra slazengery z Niemiec od kuzyna taty, giganty i kara na kompa
[01:05.82] Karty Dragon Ball i grzywki do oczu i zgaszone światło, jak spadałem z drzewa
[01:10.31] Wygrane klasowy na szkolnym i tłumy, IIC może się jebać
[01:13.28] Ty wykup moje albumy, te wszystkie, które brakują do złota
[01:17.53] Poskładaj z nich wieżę do nieba i podpal, markerem napisałem „witamy w Gotham”
[01:20.76] Ty masz dla mnie hajsik? Wariacie, no póki co motam
[01:24.27] Ale pucuję się pierwszy, jak zawsze, gdy wjedzie ten sort, co ma kopa
[01:30.81] Byliśmy młodzi i piękni, a teraz co, tacy dorośli?
[01:41.50] U wielu z nas nic się nie zmienia, zmieniają się trunki i ziomki
[01:44.27] Mieliśmy być młodzi i piękni, a zdechniemy gdzieś w samotności
[01:47.00] I trzymamy w rękach butelki i bletki, i ciągle słyszymy „dorośnij”
[01:51.74] Mieliśmy być młodzi i piękni, przed nami iluzja wolnośći
[01:55.74] To my, zmarnowane talenty, w mieście fałszywej miłości
[01:58.99] Mieliśmy być młodzi i piękni, a teraz co, tacy dorośli?
[02:01.02] U wielu z nas nic się nie zmienia, zmieniają się trunki i ziomki
[02:07.49] Dziś nie zasypiasz bez setki, jak możesz to wciskasz na maksa manetki
[02:10.48] A my się bawimy i wcale nie śpimy i znów wyrywamy kelnerki, studentki
[02:13.24] I mamy to czego chcieliśmy, problemy, imprezki, koneksje i gramy
[02:17.24] Wypady, najebki, kurewki i wódka na litry, baks na kilogramy
[02:20.99] I czy będzie dobrze, ja nie wiem, bo nie chcę zapraszać na pogrzeb i beka
[02:25.47] Te śmieszne pieniądze, ta kurwa, jej rządze i jebane zdanie kolegi frajera
[02:28.74] A pamiętam, jak pierwsze bójki były powodem do dumy
[02:32.49] Odwiedzę sąsiada, któremu mówiłem, że jak będę duży, to będę wydawał albumy
[02:36.74] Choć teraz się martwię, że znów mi nie pójdzie i będę znów szukał roboty
[02:39.99] A robiłem już kurwa wszędzie, od biura, budowy, hangary, po knajpy i squaty
[02:43.47] Jedyne, co wiem na sto procent, że tamta dziewczyna to same kłopoty
[02:47.24] A ludzie jak boty, a ludzie jak boty
[02:51.99] Byliśmy młodzi i piękni, a teraz co, tacy dorośli?
[02:55.99] U wielu z nas nic się nie zmienia, zmieniają się trunki i ziomki
[02:59.24] Mieliśmy być młodzi i piękni, a zdechniemy gdzieś w samotności
[03:03.49] I trzymamy w rękach butelki i bletki, ciągle słyszymy „dorośnij”
[03:07.48] Mieliśmy być młodzi i piękni, przed nami iluzja wolnośći
[03:11.03] To my, zmarnowane talenty, w mieście fałszywej miłości
[03:14.01] Mieliśmy być młodzi i piękni, a teraz co, tacy dorośli?
[03:17.51] U wielu z nas nic się nie zmienia, zmieniają się trunki i ziomki
[03:22.49] Ty, podaj to dalej jak Ricky Rubio a potem nalej i posyp, byle tak grubo
[03:25.49] Ja przemierzam miasto złotówą, nieznane miasto, z nieznaną dupą Ty chyba znasz to, jestem pojebany, tak mówią
[03:31.01] A powielany schemat, kiedy tylko mogę jem dupą
[03:33.77] Na jednych imprezach wóda się sypie, na innych leje
[03:35.01] Tych wrednych to nie dotykam, wolę te szczere
[03:37.76] Mam wiele więcej niż kawałków na koncie
[03:40.26] A tych wałków, cofały jak w boksie
[03:41.26] Ty, chcesz tu przywirować to poświeć
[03:43.00] Muszę zobaczyć Twoje źrenice spalone słońcem
[03:44.75] Ich wykręcone od lewej wiagry, moje zielone jak Hala Madrid nakładka karny
[03:48.49] Lipiec w moim domu był palny, a na wakacje pojechałem z kolegami grać rapsy
[03:52.30] Mam wyjebane synapsy, te lapsy nic mi wróżą
[03:54.01] Zaraz skoczymy po absynt, spalimy tego za dużo
[03:55.51] Jak tamtej nocy, o, jak tamtej nocy, jak tamtej nocy, jak tamtej nocy
[03:57.81] Jak tamtej nocy, nic się nie zmienia, zmieniają się trunki i ziomki
