Lrc Player

Ganja Mafia - Band The Rolla (prod. PSR) (128 kbps)

Unknown artist
[05:40.90]·Synced by Guest·
This lyric sheet isn't paired with a song yet, so lines are shown but won't sync or seek.

[01:25.01] Nadszedł najwyższy czas, by naturalny grass

[01:27.54] Odpalić mógł legalnie każdy Polak

[01:30.01] Chcą zapuszkować nas, ale nie damy szans

[01:32.52] By worek ozdobiła rządów Band The Rolla

[01:35.28] Nie dla nas ten zakaz, popatrz na ganji las

[01:37.76] Co koi nerwy niczym kryzotol, a

[01:40.55] Ganja wróci do łask, by prohibicji pas

[01:43.01] Upadł niczym kiep poniżej kolan.

[01:46.54] Skitrany towar przemycamy jak za prohibicji

[01:48.23] Chcą zapuszkować nas za miłość do zielonych liści

[01:51.04] Wiele korzyści, ale rząd widzi samo zło

[01:53.48] Nielegalnie płonie lolek jak cygaro, Al Capone

[01:56.01] Chcemy sadzić, kruszyć, zwijać, palić piękne topy

[01:58.51] Te coffeshopy własne fabryki za domem szopy

[02:01.27] Nie kłopoty bo dobrych geesach wysokie loty

[02:03.53] Bez dopalaczów, syntetyków ej dzieciak no co ty?

[02:06.52] Walimy szoty z bonga jak Bonnie i Clyde

[02:08.79] Gdzie olej konopny bo był z centa zjadł

[02:11.52] Nie oprze się depresja, ni złośliwy rak

[02:14.02] Bo leczy ciała i umysły finezyjny smak

[02:16.79] Santa Maria, Santa Maria chroń ekipę

[02:19.27] Ganja Mafia, Ganja Mafia, a ty, a ty

[02:22.02] Lolka zawijaj, lolka zawijaj, a psom

[02:24.52] Salami w ryja, salami w ryja!

[02:26.55] Wjebali na to zakaz, zakaz

[02:28.51] Mają nakaz nakaz topy nielegalne są tu ciągle

[02:31.77] Ślemy faka faka, ciągle bakam bakam

[02:34.77] A w nakładzie dzielimy się nasionkiem

[02:37.27] Jak Vito Junior zapraszam cię dziś w nasze szranki

[02:40.29] W krainie Corleone, tu nielegalnie płoną majki

[02:43.02] Towar z pod lady Maćki skręcone są w cukierki

[02:45.77] Hola señora daj mi trochę, reszte schowaj w kiecki

[02:48.27] Tak rośnie przemyt handel, pozdrawiam całą bandę

[02:50.76] Carabinieri chcą puszkować nas za kontrabandę

[02:53.27] Znikam, jak powietrze, jeden z trzech króli

[02:56.01] Niosę znaczenie słów jak Machiavelli

[02:58.03] Gram dla ulic

[02:58.77] Kilogram sam przytulić, jak poduszkę dziś na sen

[03:01.27] Jak coś to nie moja ręka tylko mój tlen

[03:03.51] Tak zaczynamy dzień, tak kończę ten numer

[03:06.23] Jak wiesz co się kręci, znasz balonową gumę

[03:08.51] Nadszedł najwyższy czas, by naturalny grass

[03:11.76] Odpalić mógł legalnie każdy Polak

[03:14.27] Chcą zapuszkować nas, ale nie damy szans

[03:17.01] By worek ozdobiła rządów Band The Rolla

[03:19.77] Nie dla nas ten zakaz, popatrz na ganji las

[03:22.26] Co koi nerwy niczym kryzotol, a

[03:24.78] Ganja wróci do łask, by prohibicji pas

[03:27.52] Upadł niczym kiep poniżej kolan.

[03:29.77] Witam drogie panie, buongiorno ragazzo GMB

[03:32.52] Kłaniam, witam się, bracie znowu bym coś machnął, a

[03:35.02] A tu znów sie trzeba kitrać jak za prohibicji

[03:37.01] Z flachą nie dadzą nam oddychać

[03:38.77] Ostre zakazy jak tacos

[03:40.27] Amigos, Balagos, Ganja bez ciebie dziwnie jakoś zostań

[03:43.27] Może na noc, wbrew dziwnym zakazom

[03:45.23] Wdech przymyka oczy, lecz patrzymy z uwagą

[03:47.77] Kres niech nadejdzie bym

[03:49.30] Mógł na legalu śmigać z trawą

[03:50.51] Nawijasz na uszy makaron

[03:51.53] My walczymy jak gladiator

[03:53.52] Drażni prawo nas, jak byka torreador

[03:55.77] Wiem, że nadejdzie ten czas, nie będzie węszyć prokurator

[03:58.03] W końcu legalny grass, agresji eliminator

[04:00.77] Nie szantażuj kratą mam coś co cię wyciszy

[04:03.51] Jeden buch uspokoi stado rozwścieczonej dziczy

[04:06.02] Wytęż słuch, oczy budź, my to Ganji zwolennicy

[04:08.49] Bądź zdrów GM kush, wiedz, że możesz na nas liczyć

[04:11.51] Gęsta atmosfera, siwy dym, słodki zapach

[04:14.25] Wisi siekiera na oparach zielonego bata

[04:16.78] Tak przez lata ukrywana i strzeżona pilnie

[04:19.24] Marihuana tak pożądana w naszej rodzinie

[04:21.98] Nam to nie minie, skręcamy te bibułki

[04:24.49] Roślinie oddaliśmy serce, chcemy mieć jej pełne półki

[04:27.24] Zwołaj kumpli zawsze równo do spółki

[04:29.76] Kręć tego blanta nabij bongo daruj sobie lufki

[04:32.27] Stówki, połówki zmielimy każdą ilość

[04:35.01] Zawsze mamy za mało, by okazać Marry miłość

[04:37.52] Schowaj to kilo, z ukrycia patrzy wielki brat

[04:40.26] Chcą nas zawinąć za to, że celebrujemy kwiat

[04:43.03] Nie w smak im to, że my palimy to ziom

[04:45.27] Oni czają się jak wąż by obrzydzić nam tą woń

[04:48.02] Pulsuje skroń, gula łapie każdy troll

[04:50.51] Moja banda Band The Rolla Ganja Mafia łap to ziom

[04:53.04] Bardziej lucky jak Luciano, w kasynie tu z ferajną

[04:55.77] Centralne Biuro szuka, ale nigdy nas nie znajdą

[04:58.29] Mamy własną Band The Rolle, mówią Ruby to Frank Luca

[05:00.74] Pewnego razu w meksyku nasza dziupla

[05:03.48] I tak od Chicago po Atlantic city rodzina Soprano

[05:07.27] Bierze od nas dobre Geesy

[05:08.79] Rodzina Gambino, bierze od nas dobre geesy

[05:11.28] Nawet rodzina Borgio szmugluje dobre geesy

[05:14.04] Najlepsza jakość, to marihuana!

[05:16.52] Nie opium, nie koka, to działka Escobara

[05:19.27] Nie pasuje to nara, nie każemy Ci jarać

[05:21.76] I nie rób konkurencji, bo Ci nałożymy haracz

[05:24.54] Trzymam łapy na zakładach, i mogę się założyć

[05:26.77] Że bardzo byś chciał siedzieć z nami na tej loży

[05:29.76] Nie widzę problemu, w nocy poznasz moją bandę

[05:32.27] Wpadaj do klubu, dzisiaj gramy w Rio Grande