[00:06.81] Pamiętam czasy, kiedy miałem same problemy.
[00:11.81] Ciągle bez pieniędzy, miłości. Zastanawiałem się,
[00:18.31] Czemu wciąż pakuje się w nowe.. problemy
[00:22.56] Nie wiedziałem skąd to się bierze,
[00:24.31] I tak się zastanawiałem skąd się to może brać
[00:27.70] I w końcu to pojąłem, w końcu to zrozumiałem!
[00:30.95] Czemu mamy nierówne szanse?
[00:33.95] Kiedy mamy wspólny cel.
[00:36.45] Boże, powiedz, jak żyć naprawdę.
[00:39.70] Nie wiem wcale jak mogę chcieć.
[00:42.70] Czemu mamy nierówne szanse?
[00:45.70] Kiedy mamy wspólny cel.
[00:48.45] Boże, powiedz, jak żyć naprawdę?
[00:51.70] Nie wiem wcale jak mogę...
[00:53.95] Czasami nie chce Ci się żyć, chciałbyś leżeć w grobie.
[00:57.09] Jeden problem może Ciebie wbić w glebę, jak nagrobek.
[00:59.60] Człowiek przecież nie jest Bogiem, uświadom to sobie, sobie.
[01:03.10] Jeśli jesteś, powiedz, czemu nie możesz się podnieść?
[01:05.60] Jestem listonoszem Boga, nosze wiarę po domach.
[01:08.86] Nie wchodzę po schodach, częściej po częstotliwościach.
[01:11.35] I wołam - można żyć chwilą i w chwile stracić życie.
[01:14.60] Nie jesteś nieśmiertelny, życie to jest twój priorytet.
[01:17.61] Synek, spójrz najpierw co Cie boli?
[01:20.49] Może to alkoholizm, który powoli Cie wykończy.
[01:23.99] Bo to właśnie on pozwolił stoczyć się ludzkości.
[01:26.49] To zwykła trucizna stworzona do kontroli tych polskich rodzin.
[01:29.49] To boli! dalej, bierzesz narkotyki, bracie?
[01:32.49] To nie bułka z masłem, tylko twarde, śmiertelne substancje.
[01:35.24] Poważnie, ryjesz se banie tym ćpaniem, brat.
[01:37.99] Śmierć nie jest asertywna, zawsze jest na TAK.
[01:41.24] Siostro, czemu nie szanujesz tyłka?
[01:44.74] Co w Twoich ustach ląduje częściej niż Eucharystia?
[01:47.24] Nadejdzie dzień, gdy zostaniesz matką, a
[01:49.99] a,, przypadkowy ojciec powie wtedy Tobie głośniej "jesteś szmatą".
[01:52.99] Dość już, nie wiesz nawet co to święty spokój.
[01:56.49] Zmieńmy sposób myślenia, na sposób wierzenia Bogu.
[01:59.49] Miłość istnieje, trzeba tylko po nią sięgnąć, człowiek.
[02:02.49] Teraz wstawaj i naprawiaj, bo ja tego za Ciebie nie zrobię.
[02:05.88] Czemu mamy nierówne szanse?
[02:09.63] Kiedy mamy wspólny cel.
[02:12.63] Boże, powiedz jak żyć naprawdę.
[02:14.88] Nie wiem wcale jak mogę chcieć.
[02:18.88] Czemu mamy nierówne szanse?
[02:22.13] Kiedy mamy wspólny cel.
[02:24.63] Boże, powiedz jak żyć naprawdę.
[02:28.13] Nie wiem wcale jak mogę...
[02:30.14] Jeśli od kogoś kogo kochasz, ziom, dostałeś srogi wpierdol.
[02:32.28] To na pewno wiesz czym jest ból, pamiętasz to, na pewno.
[02:35.53] W szkole sucha gadka, "yyy, spadłem ze schodów".
[02:38.03] Choć myśleli, że wpadłeś, ale pod osiem samochodów.
[02:41.28] Dziś to nieistotne, gniew zdusił uczucia.
[02:44.68] To nerwobóle kłucia, duszności i ta bezsenność.
[02:47.43] My stanowimy jedność, dzieci rozbitych rodzin.
[02:49.93] Chcemy pamięć zagłodzić, przez tysiące długich godzin.
[02:53.18] Potraktuj to jak znak, bo tak jak my jesteś wybrańcem.
[02:55.93] Twoim bratem strach, napędza w codziennej walce,
[02:59.18] Możemy więcej, choć z brudnych ran cieknie ropa.
[03:01.93] Na glebie częściej to od swoich dostajemy kopa.
[03:05.18] Nie płacz chłopak, proszę, bądź silna dziewczyno.
[03:08.82] Lepsze dni już idą, ich nogi związane liną.
[03:11.21] Jebać wczoraj, osądzać Ciebie nikt nie ma prawa
[03:14.21] Gdyby wiedzieli gdzie byłeś, padliby na kolana.
[03:17.21] Zero współczucia, cały dzisiejszy świat.
[03:20.46] Użalając się nad sobą, marzenia zostają w snach.
[03:22.61] Nie jesteś ofiarą, ofiary przykrył zimny piach.
[03:26.25] Już do ostatnich dni, miej gotowości stan.
[03:30.01] Zero współczucia, cały dzisiejszy świat.
[03:32.75] Użalając się nad sobą, marzenia zostają w snach.
[03:35.76] Nie jesteś ofiarą, ofiary przykrył zimny piach.
[03:38.75] Już do ostatnich dni, miej gotowości stan.
[03:41.65] Ej, sam wiem jak to jest.
[03:43.90] Kiedy wracasz na kwadrat, a na Ciebie czeka tylko pies.
[03:47.40] Nie każdy miał szanse, by kochać, chłopak
[03:50.40] Oni nie wiedzą co to znaczy biedować.
[03:53.65] Rozumiem Cie dziewczyno, też nie miałem ojca.
[03:56.90] Też nie miałem szans, żeby poznać Boga.
[03:59.65] Myślałem, że go nie ma, skoro nie ma szczęścia.
[04:02.65] A właśnie wtedy trzeba wstać i ruszyć do nieba.
[04:05.90] Nigdy więcej nie uderzysz mojej matki draniu.
[04:08.65] Nigdy więcej nie chce przytulać pijaków.
[04:11.65] Rozumiesz? Nie mam siły się za Ciebie wstydzić.
[04:14.40] Dopóki nie odmienisz życia, mówię wypad, słyszysz?
[04:18.15] Nie chcę skończyć jak Ty - ostatni dziwkarz.
[04:20.65] Ja chce normalnie żyć, przestań w końcu mnie zabijać.
[04:23.40] Jak mam skończyć edukację, kiedy przechlewasz wypłatę?
[04:27.40] Czemu zabierasz mi szanse?
[04:29.90] Już nie pamiętam, kiedy miałem te wakacje.
[04:32.65] Ale pamiętam zło, które wyrządziłeś matce.
[04:35.65] Znowu spałeś na klatce, ruchałeś za przystankiem
[04:38.65] Znowu patrzą się na mnie, kiedy przechodzę pod placem.
[04:41.90] I Cie prowadzę, mam już oficjalnie dosyć gnoju.
[04:44.90] Nie chce ćpać, chlać, puszczać się, mój Boże pomóż!
[04:47.90] Chce skończyć szkołę, znaleźć prace i stworzyć rodzinę.
[04:50.90] I zacznę właśnie dzisiaj bo nie chce umierać w syfie.
